Ta książka to świętowanie kobiecego ciała ? czytamy we wstępie do "Kobiety ? geografii intymnej" ? świętowanie jego anatomii, procesów chemicznych, ewolucji i śmiechu. Mówi ona o tym, co zwykle wiążemy z wizerunkiem kobiety ? jak macica, komórka jajowa, piersi, krew menstruacyjna i wszechmocna łechtaczka, a także o tym, co nam się zwykle z kobietą nie kojarzy ? jak ruch, siła, agresja i wściekłość.
Napisana z wielką erudycją, poczuciem humoru i dystansem. Jednocześnie niezwykle rzeczowa, bezpruderyjna i lekka. Opisuje kobiecą biologię z ogromnym znawstwem tematu (prezentuje najnowszą wiedzę na temat anatomii i funkcjonowania kobiecego ciała). To książka do której na pewno będę wracać, warta polecenia wszystkim kobietom. Niesie radość z bycia kobietą, daje poczucie wolności. Uświadamia też, że kobiecość to także siła, a bywa, że agresja i wściekłość. Mówi o tym że dość już różowych falbanek i landrynkowo sztucznych uśmiechów dziewczynek, które pod stołem kopią się po kostkach.
Autorka w jednym z wywiadów powiedziała "Kiedy byłam młodsza, naprawdę chciałam być mężczyzną. Czułam, że w społeczeństwie łatwiej jest facetom. Ale teraz, podczas pracy nad tą książką i być może w czasie myślenia o tych sprawach więcej niż kiedykolwiek wcześniej, zdałam sobie sprawę, że proces bycia kobietą jest zawsze procesem stawania się - eksploracją, rodzajem życiowej Odyseji".
Pokazuje jak ważna jest relacja matka - córka. Jak bardzo kobiety potrzebne są sobie nawzajem. Wskazuje na ważną rolę babci w historii rozwoju ludzkości. Czytanie tej książki to sama przyjemność. Zachwyca mnie finezja języka i elokwencja autorki. Nie bez znaczenia jest też piękny przekład Pani Barbary Kopeć-Umiastowskiej. Uświadomiła mi poczucie wspólnoty z innymi kobietami. Autorka jest niezwykłą osobą, operuje zaskakującymi a jednocześnie celnym porównaniami.
Utkwiło mi w pamięci jej przesłanie "Z biustonoszy zróbmy hamak i wypełnijmy go pączkami i dietetyczną Colą. Róbmy kolaże okładek pism kobiecych i wycinków z pism przyrodniczych, tworząc ludzko-zwierzęce, chimeryczne maski: Słońca Mac Pherson, Naomi Wielbłąd. Do wagi w łazience przyklejmy plastikowe owady. Niech dziewczęta wymyślają swoją przyszłość, planując dla siebie nawzajem szokujące zawody i szeregi niezwykłych kochanków. (...) Nauczmy się grać na bębnach. Świat potrzebuje bębnistek. Świat potrzebuje naszych dzikich, bijących, rozmarzonych serc."
|
Komentarze