Jako pasjonatka koloru zielonego :-), chciałabym serdecznie zaprosić na wakacje w Bieszczady. Spędziłam dwa urlopy nad jeziorem Solińskim i jestem oczarowana jego magnetycznym urokiem. Najbardziej ucieszył mnie ?brak cywilizacji?, a właściwie jej niedobór. Niezwykła gościnność i serdeczność tamtejszych mieszkańców, a także łatwość nawiązywania znajomości powoduje, że tam chciałoby się stale wracać.
Oprócz największej w Polsce tamy na Solinie, warto zobaczyć urokliwe zakątki, do których dostać się można tylko piechotką lub rowerem. Warto wypytać lokalnych mieszkańców, gdzie najlepiej kąpać się w jeziorze. Oni znają takie miejsca, których sami nie znajdziemy. To tam właśnie woda jest czysta jak w wannie, ciepła i zachęcająca do leniuchowania w promieniach słońca.
Dzień warto zacząć od śniadania złożonego ze świeżych jajek i mleka prosto od krowy, kupionych u gospodyni, która posiada takie ?skarby?. Tak przygotowani ruszamy, zależnie od pogody, zwiedzać Solinę, Polańczyk oraz galerie lokalnych artystów lub wylegiwać się na plaży. Wieczorem polecam relaks przy ognisku pod najbardziej rozgwieżdżonym niebem, jakie udało mi się kiedykolwiek zobaczyć.
Po tak spędzonych wakacjach powrót do pracy nie będzie taki trudny.
|
Komentarze