Pewnego dnia przyszłam do szkoły w super fryzurze stylizowanej na wczesną Pippi Langstrumpf ? urocze dwie kitki na czubku głowy. Do kompletu brakowało mi jedynie podkolanówek w paski i konia. Choć, o ile sobie przypominam, to miałam chyba sweterek w prążki. Strój i stylizacja byłyby zupełnie odpowiednie, gdybym wybierała się na bal przebierańców; niestety, był to jeden ze zwykłych dni w życiu pierwszoklasistki... I to też pewnie uszłoby mi na sucho, gdybym była pierwszoklasistką w szkole podstawowej... Jednak byłam pierwszoklasistką w liceum... Pseudonim artystyczny został ustalony...
 Wpadek, gaf i nietaktów mam na swoim koncie o wiele więcej. Tańce ? połamańce na weselnych parkietach, głośne śpiewanie na koncertach, gdy cała sala wraz z artystą milczy, wtręty nie na temat podczas zawodowych rozmów (dobrze, że nie mam pamięci do dowcipów, wtedy byłoby ze mną naprawdę źle) i tym podobne perełki. Staram się jednak unikać publicznych wystąpień, szerokim łukiem omijam nowinki modowe i raczej nie zadebiutuję w konkursie karaoke (patrz: publiczne wystąpienia). Dzięki temu już od pewnego czasu nie zdarzyło mi się zrobić z siebie głupka. Zawodowo ostatnimi czasy się nie udzielam, na koncerty nie chadzam, salę weselną to ostatni raz widziałam podczas własnego wesela. Poczyniłam pewne postępy na drodze panowania nad swoimi głupkowatymi odruchami.
 Ale potem zostaÅ‚am MamÄ… i to nie byle jakÄ…, ale MamÄ… bardzo ciekawskiego i żądnego przygód DzieciÄ™cia. I na dokÅ‚adkÄ™ Tatul DzieciÄ™cia opowiedziaÅ‚ zasÅ‚yszanÄ… w radiu anegdotkÄ™. Od tej pory ponownie zawitaÅ‚a w moim życiu (tak zwalczana) era gÅ‚upka...  Pewna mama opowiadaÅ‚a panu redaktorowi jak wraz z mężem karmiÄ… swoje oporne dziecko. Jedno z nich peÅ‚ni rolÄ™ karmiciela, a drugie gÅ‚upka. Funkcja karmiciela jest znakomicie znana wszystkim rodzicom ? trzymasz miseczkÄ™ z obiadkiem/kaszkÄ…/deserkiem i starasz siÄ™ by jak najwiÄ™cej pożywienie trafiÅ‚o do celu, czyli do paszczÄ™ki potomka. No i oczywiÅ›cie, żeby tam zostaÅ‚o. Sprawa prosta i w miarÄ™ Å‚atwa w wykonaniu. Stanowisko gÅ‚upka wymaga jednak nieco wiÄ™cej wysiÅ‚ku. Trzeba zrobić COÅš (rzadko który rodzic od poczÄ…tku wie co to jest to COÅš), co uÅ‚atwi pracÄ™ karmiciela. Bowiem karmiciel razem z gÅ‚upkiem muszÄ… tworzyć zgrany duet, inaczej nici z posiÅ‚ku. OczywiÅ›cie, żeby nie popaść w rutynÄ™, należy czÄ™sto zmieniać siÄ™ na swoich stanowiskach pracy.Â
 Dziecię historyjkę też usłyszało i postanowiło sprawdzić jak daleko sięga poświęcenie rodziców, czego potrafią dokonać by umilić życie swojej pociechy. Prawie każda czynność w naszym życiu wymaga więc subtelnego 'podparcia' rodem z najlepszego filmu braci Marx. Oczywiście rodzice twardo unikają wciągania w grę w głupka, ale wystarczy odpowiednio zamarudzić, pojęczeć i uronić parę łez, a natychmiast Mamul i Tatul rozpoczynają występy.
 Pora posiłków to czas piosenki 'In the jungle' w wykonaniu Hipopotama i Pieska; choreografia nie jest wymagana, choć jednak mile widziana. Piosenka musi być śpiewana odpowiednio głośno i koniecznie ze zmianą tonacji. Dziecię nakarmione w tempie ekspresowym, a straty materialne niewielkie (ot, czasem jakaś plamka z marchewki na bluzce i to raczej na bluzce Mamy). W kuchni królują rytmy taneczne z Shakirą na czele. Choć do największych jej fanek nie należę, jednak 'My hips don't lie' w moim wykonaniu zdobyłoby maksymalną liczbę punktów w każdym konkursie tanecznym. Do standardowej serii obrotów, podskoków i kręceń biodrami dodaję przeróżne figury choreograficzne w postaci szatkowania warzyw i zmywania naczyń. Ostatnio do naszego repertuaru z serii 'a teraz rób z siebie głupka' dołączyły indiańskie odgłosy niezwykle pomocne podczas zabiegów kosmetycznych po kąpieli. Najlepszym wykonawcą jest Tatul, pewnie dlatego, że Mama nigdy w czasach swojej młodości nie bawiła się w Indian. Obce są więc jej wszelkie okrzyki wojenne oraz dźwięki symulujące strzelanie z karabinu.
 Można by pomyśleć, że Dziecko nami rządzi. Hmmm, pewnie tak. Wystarczy odrobinę zamarudzić, a Rodzice natychmiast stają się nadwornymi błaznami i na życzenie Potomka wykonują dzikie harce. Rozrywka zapewniona, cwana bestyjka z tego naszego Dziecięcia...
 A może jest zupełnie na odwrót? Może to my z niecierpliwością czekamy na odpowiednią porę i hasło 'a teraz rób z siebie głupka' by bezkarnie móc tańczyć najdziksze tańce, śpiewać na cały głos (fałszując przy tym niemiłosiernie!) i wracać do zabaw z dzieciństwa. A publiczność darzy nas wdzięcznym bezzębnym uśmiechem, piskami w bardzo wysokiej tonacji i zjedzonym z apetytem obiadkiem. Chwile, jak wiadomo, bezcenne...
 I co? I kto tak naprawdę jest górą?
J.P.
|
|
Kobiety Online
Przedstawiamy
|
Komentarze