Jesteś przepracowana, smutna, rozdrażniona, codziennie wykonujesz te same czynności i masz już tego wszystkiego dosyć. Dzieci Cię nie słuchają, a mąż nie zwraca na Ciebie uwagi. Jesteś jak robot domowy, który rano idzie do pracy, potem odbiera dzieci, biegnie po zakupy, gotuje, sprząta, pierze, prasuje... aż spoglądasz na zegarek i okazuje się, że jest już północ. Biegniesz więc do łazienki i robisz się "na seksbombę", wchodzisz do sypialni i spoglądasz na chrapiącego mężczyznę swojego życia. Kładziesz się więc cichutko, aby go nie obudzić.
Rano od nowa zaczyna się szaleństwo codzienności. Dziś wieczorem jest służbowa impreza. Musisz na niej być. Musisz zdążyć wykonać wszystkie obowiązki i być wieczorem piękną i olśniewającą, aby godnie reprezentować firmę na tak ważnym spotkaniu. Docierasz w końcu na umówione miejsce, zaczynasz prowadzić dowcipne konwersacje i wtedy... wasze oczy się spotykają. Kim on jest? Znam go. Tylko skąd? A tak! Pracuje w zaprzyjaźnionej firmie. Prosi Cię do tańca. Balujecie całą noc. Jest pięknie.
Na drugi dzień budzisz się z lekkim bólem głowy, spoglądasz na telefon i... czytasz sms z podziękowaniem za wczorajszy wieczór. Jesteś cała w skowronkach. Przypominasz sobie każdą kolejną chwilę poprzedniej nocy. Budzą się motylki, mróweczki zaczynają spacerować po kręgosłupie. Musisz koniecznie znowu się z nim spotkać. Tylko jak? Kiedy? Jak to ukryć przed mężem? I tak to się zaczyna...
Piękniejesz z dnia na dzień, prostujesz plecy, kupujesz nową bieliznę. Spotykacie się ukradkiem w każdej wolnej minucie.Przeżywacie wspólne chwile, jakby świat miał nagle przestać istnieć. On Cię docenia, mówi jaka jesteś piękna i taka inna, pyta jak mógł żyć do tej pory bez Ciebie, a Ty czujesz i mówisz podobnie.
I jesteś piękniejsza!
Co dalej?
Opowiedz nam swojÄ… historiÄ™. Piszcie na adres:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Pierwsza odpowiedź naszej czytelniczki:
SEN O PRAGNIENIU Śniłam ... Stałam pośrodku bukowego lasu...na leśnej polanie, skąpanej w srebrzystym blasku księżycowych promieni tańczyła dziewczyna. Przymknąwszy oczy, wsłuchana w melodie pieśni płynącej gdzieś z bardzo odległych obszarów świadomości, tańczyła jakby nic nie istniało poza tą chwilą i tym tańcem. W jej ruchach odbijała się tęsknota za czymś bardzo odległym i nieuchwytnym. Miękkie ruchy bioder i rąk sprawiały, że wyglądała jakby płynęła otulona w ciemność nocy. Długie włosy rozpuściła na wietrze i teraz okrywały całą jej postać puszystym płaszczem... promienie księżyca odbijały się od gładkiej powierzchni wysokiego czoła, nadając rysom jej twarzy nierealny wygląd. Jej taniec początkowo subtelny i delikatny zaczął nabierać mocy, jakby melodia słyszana w głębi duszy zmieniła się z delikatnej ballady w niespokojne bolero. Wirowała z szeroko rozłożonymi ramionami, niemalże nie dotykając stopami ziemi. Miałam wrażenie, że też zaczynam słyszeć odległą pieśń i poczułam narastające pragnienie przyłączenia się do niej ...porzucenia wszystkiego bez żalu i pogrążenia się w niekończącym się tańcu. Gdy pomyślałam, że nie potrafię dłużej nad tym panować dziewczyna nagle przystanęła i otworzyła oczy. Oddychając głęboko popatrzyła wprost na mnie. Stała i patrzyła. Bez ruchu. Bez uśmiechu. Ze strączkami zlepionych od potu włosów przylepionych do policzka.  Powoli wyciągnęła do mnie białą dłoń jakby przyzywając do siebie. Czułam, że moja dusza walczy z obezwładniającą chęcią podążenia za nią i cichym szeptem przestrogi, by nie ulec jej magii. Nie mogłam ruszyć z miejsca ani wypowiedzieć jednego bodaj słowa.... Wiedziałam, że gdy tylko to uczynię dziewczyna zniknie. ... wtedy zrozumiałam. To byłam JA... Druga Ja... Moja ciemna strona duszy. Namiętna , dzika i ...szalona. Wiedziałam, że aby zachować zdrowe zmysły muszę ją teraz opuścić i nigdy więcej jej nie spotkać.  Tylko czy to możliwe?
|
Komentarze
Trzeba być świadomym konsekwencji, jeśli chce się w takie coś bawić. A z drugiej strony - kto w takich chwilach myśli o konsekwencjach?